czwartek, 13 marca 2014

#BerkinElvanÖlümsüzdür II

W konwoju pogrzebowym w Stambule wzięło udział ponad milion osób. Od wczesnego popołudnia ludzie zaczęli się zbierać na trasie przejazdu konwoju. Tysiące licealistów i studentów zbojkotowało zajęcia. Tak niskiej średniej wieku zgromadzonych nie było w czerwcu. Bohaterkami dnia są dla mnie młode uczennice, które jakoś przekonały swoich ojców do uczestniczenia w pochodzie. Widziałąm ich kilkanaście -młode dziewczęta i pochmurni ojcowie idący pod rękę.

Po pogrzebie policja nie wytrzymała i zaatakowała. Walki trwają nadal. Od nadmiaru gazu zmarł na zawał serca jeden policjant. Kilka godzin póżniej w Stambule zginął jeden z demonstrujących. Okoliczności jego śmierci nie są na chwilę obecną znane. Wiadomo, że politycznie był radykalnie na prawo.

Ludzie są wściekli. Policja też. Z tą różnicą, że od czerwca tureckie MSW nabyło nowy, bardziej śmiertelny sprzęt. To, co pamiętam z czerwca jeżeli chodzi o taktykę policji i możliwości sprzętowe wydaje się teraz zamierzchłą przeszłością. Są lepiej uzbrojeni i dysponują lepszymi, szybszymi i bardziej zwrotnymi wozami opancerzonymi. To może dlatego aż cztery osoby wczoraj zostały zgnicione pod ich kołami. Używają też chyba podejrzanych ładunków, bo wielokrotnie widziałam jak odpoczywające oddziały zbierały coś z ulic. Coś na tyle małego, że mogłoby to być łuskami. Nie wiem co dokładnie, ale coś pieczołowicie wyłuskiwali z asfaltu.

Zobaczymy co będzie jutro. Jedno jest pewne: nikt tak łatwo nie wróci do codzienności.

Zostawiam Was z piosenką Bandisty "Hadi Barikata" czyli "Na barykadę". "Na barykadę, za chleb, sprawiedliwość i wolność" śpiewają w refrenie...

https://www.youtube.com/watch?v=-3M9TJ_WnNo

środa, 12 marca 2014

#BerkinElvanınKatiliDevlettir

Dzisiaj piszę w złości. Obezwładniającej. Może to uboczny skutek gazu.

Zmarł dziś Berkin Elvan – 14-sto letni chłopak postrzelony kanistrem z gazem 16-go czerwca w czasie protestów w Parku Gezi. Nie dostał się na linię strzału, bo rzucał kamieniami. Nawet nie było go w parku. Wyszedł po chleb, ale zamiast do piekarni trafił do szpitala na kilka miesięcy. Po kilkuset dniach w śpiączce dziś zmarł. Strony pro-rządowe sugerują, że data jego śmierci jest wykalkulowana żeby zakłócić kampanię wyborczą. Więc nie dość, że to młodociany terrorysta to jeszcze nawet śmiercią sabotuje wyborczy sukces AKP. 

Od rana w całej Turcji ludzie zbierali się organizując sit-iny i minuty milczenia. Wieczorem w kilkunastu miastach tysiące wyszły na ulice. Znów ktoś spuścił ze smyczy policję, która jakby chcąc udowodnić, że protestujący mają rację nazywając ich mordercami, zaatakowała z typową dla siebie zawziętością. W całym kraju są dziesiątki aresztowanych, kilka osób potrąconych przez wozy opancerzone. Jest też nastolatek postrzelony w głowę kanistrem z gazem, ale na szczęście jest w dobrym stanie. Do tego gaz i gaz i znów gaz. Wszędzie. Nawet na stacjach metra. 

To nie jedyny powód mojej wściekłości. Ta sama policja, która na ulicach atakuje ludzi zabija też na co dzień w nieco mniej spektakularny sposób. Dziś w sądzie z rąk jeszcze męża zginęła kobieta, która próbowała się z nim rozwieść. Miała nawet ochronę policyjną, co jest naprawdę rzadkością w Turcji. Jakimś jednak cudem mordercy udało się wnieść broń do budynku sądu. Jak? Nie mam pojęcia, bo gdy wybieramy się do sądu na rozprawy przeciwko policji lub szeroko pojętej władzy, ochrona trzepie niemalże do bielizny. Ale widocznie są równi i równiejsi. 

W zeszłym tygodniu wstrząsnęła mną z kolei śmierć jednej z naszych studentek. Zastrzelił ją były chłopak w autobusie pełnym ludzi. Ot tak, wyjął broń i oddał 6 strzałów po czym wysiadł i wrócił jak gdyby nigdy nic do domu. Rzekomo gdy w telewizji zobaczył wiadomości na swój temat się powiesił. Trzy dni przed śmiercią, dziewczyna poszła z bratem i ojcem na policję zgłosić groźby ze strony byłego chłopaka. Policjanci uznali, że dziewczyna przesadza. 

Taki to był ostatni tydzień nad Bosforem. Oczywiście kolejne nagrania korupcyjne wyciekły do Internetu, ale tych nie mam siły już śledzić. Są one ważne, ale są częścią większej politycznej gry. Tymczasem na co dzień dzieje się tyle w kwestii łamania podstawowych praw człowieka, że korupcja wydaje mi się naprawdę banalna. Wiem, że to wszystko się ze sobą wiąże, ale bardziej przeraża mnie niska wartość ludzkiego życia nad Bosforem. Zwłaszcza wartość życia kobiety. Czemu się zresztą dziwić, skoro nawet 8-go marca policja zaatakowała gazem pochód feministek. 

Turystów zawsze zachwyca obraz wyzwolonych tureckich kobiet. Miarą tego wyzwolenia mają być kuse spódniczki. Czego nie widać to wszechobecnej przemocy wobec kobiet, które je noszą. Ale nie trzeba się wcale stroić żeby zginąć z rąk męża, brata, ojca czy chłopaka. Wystarczy być kobietą. Tylko tyle wystarczy żeby zginąć i żeby nikt nie został ukarany. Za napisanie złego słowa o premierze wymierzane są wyższe kary niż za zabójstwo żony albo uprowadzenie i gwałt zbiorowy na nieletniej. Debata natomiast zazwyczaj skupia się na chustach, które stały się najważniejszym tematem dla polityków, dziennikarzy, zachodnich turystów i często też niestety feministek. Ale ta chusta ani nie chroni od przemocy ani jej nie prowokuje. Jest zupełnie bez znaczenia. 

I tak od Berkina doszłam do przemocy wobec kobiet. Wbrew pozorom obie sprawy mają wiele wspólnego. Sprawcy śmierci Berkina pewnie nigdy nie zostaną odnalezieni a co dopiero skazani. Sprawcy większości aktów przemocy wobec kobiet też pozostają formalnie niewykryci. Nie ma sprawiedliwości dla ofiar. Są rządy policji.

wtorek, 25 lutego 2014

Legislacyjna trojka a przedterminowe wybory


W Turcji nieszczęścia legislacyjne nie chodzą parami a trójkami. W parlamencie wylądował już projekt nowej ustawy o MIT (Narodowa Organizacja Wywiadowcza), która rozszerza uprawnienia wywiadu a właściwie wyłącza go spod jurysdykcji prawa. Oto kilka z ważniejszych nowych zasad funkcjonowania MIT:

· Pracownicy MIT otrzymają niejako immunitet chroniący ich od postępowania prokuratorskiego w związku z działalnością wywiadowczą. Innymi słowy czegokolwiek się dopuszczą w czasie służby nie podlega prokuratorskiej jurysdykcji,

· MIT będzie mógł od tak po prostu mieć w wgląd w dane obywateli przechowywane przez inne organy państwowe oraz prywatne instytucje, np.banki,

· W razie opublikowania dokumentów należących do MIT nie tylko dziennikarz i edytor, ale także właściciel danego medium może być pozbawiony wolności na okres minimum 3 lat,

· Będą mogli podsłuchiwać wszystko i wszystkich, nawet zagranicą, 

· Pracownicy MIT nie będą mogli być wzywani w charakterze świadków

Poszerzono też zakres działalności MIT, która jeżeli nowa ustawa wejdzie w życie (pytanie bardziej jest kiedy a nie czy), rozciągnie się na ochronę ministerstw, międzynarodową działalność wywiadowczą i bezpieczeństwo narodowe. Innymi słowy wszystko będzie podlegać pod działalność MIT, ale nikt i nic, z wyj. zapewne premiera, nie będzie miał kontroli nad poczynaniami agencji. 

Dlaczego teraz i dlaczego wszystkie te ustawy naraz? Wygląda na to, że rząd przygotowuje się do przedterminowych wyborów parlamentarnych. W marcu br. odbędą się wybory lokalne, które będą prawdziwym sprawdzianem siły po czerwcowych zamieszkach i nadal toczącej się wojny RTE z cemaat F. Gulena. Wyrazem tej wojny jest m.in. ujawnienie korupcji rządu i nieustannie wyciekające kompromitujące nagrania. Dzisiaj np. wyciekła rozmowa premiera z synem z 17go grudnia, czyli pierwszej fali aresztów afery korupcyjnej. Premier zaalarmowany zatrzymaniami kazał ukochanemu Bilalowi pozbyć się gotówki z domu. Chodziło o, bagatela, 30 mln Euro. 

Jeżeli AKP uda się utrzymać Stambuł i Ankarę, to jest szansa, że sierpniowe wybory prezydenckie zostaną połączone z parlamentarnymi. Wprawdzie konstytucja jeszcze nie przewiduje systemu prezydenckiego, który marzy się RTE, nic nie wyklucza jednak zmian po wyborach. Wzrost gospodarczy wyraźnie zwolnił, inflacja wzrosła a lira straciła z 20% w porównaniu do grudniowej wartości. Rząd interweniował już wrzucając na rynek ryż z rezerw państwowych, bo ceny wzrosły wielokrotnie. Dla niewtajemniczonych ryż w Anatolii jest tym czym ziemniak w Polsce. Wszystko więc wskazuje na to, że „cud gospodarczy”, cudem nie był, a zwykłym napędzaniem koniunktury za pomocą kredytów i spekulacji nieruchomościami w połączeniu z praniem irańskich i saudyjskich pieniędzy. AKP musi się więc spieszyć z wyborami zanim kryzys zacznie się na dobre i ludzie nie zechcą ich znów u steru. 

Oprócz spowalniającej gospodarki wizerunkowo AKP i RTE dużo też stracili przez ostatnie kilka miesięcy. W 2011 w wyborach powszechnych AKP zdobyła 50% głosów, natomiast obecnie premier poprzeczkę stawia na wys. 38% w lokalnych wyborach. Widać więc wyraźnie, że poparcie dla partii rządzącej spada i jeżeli trend ten się utrzyma, zwlekanie z wyborami powszechnymi do przyszłego roku jest ryzykowne. 

Elementem kontroli ryzyka są nowe ustawy, które pozwolą rządowi skuteczniej monitorować i kontrolować obieg informacji. Wspominane już nagrania premiera interweniującego w sprawie paska informacyjnego w Haberturk czy nakazującego synowi schować 30 mln. Euro będą znikać z Internetu w ciągu 4h. Jeżeli jakiś prokurator miałby szalony pomysł wszcząć postępowanie wobec kogokolwiek z kręgu premiera z nową ustawą o HSYK będzie to trudne. Głównie dlatego, że prokuratorzy będą „staranniej” dobrani. Z kolei MIT ma szansę stać się gwardią przyboczną premiera odkąd ten stracił zaufanie do policji. Z takim zestawem ułatwień myślę, że RTE zechce zwołać przedterminowe wybory zanim sytuacja gospodarcza wyślizgnie się spod kontroli. 

Niestety to czy przedterminowe wybory się odbędą czy nie, nie ma znaczenia z punktu widzenia rządów prawa i podziału władz. Zmiany w HSYK i MIT zrywają bowiem z tymi podstawowymi zasadami systemu demokratycznego. Bez niezawisłych sądów i z upolitycznioną omnipotentną agencją wywiadowczą z tureckiej demokracji zostanie już tylko fasada. Mocno zresztą nadkruszona.

Tutaj link do przetłumaczonej na angielski rozmowy premiera z synem w sprawie 30 mnl. Euro z 17-go grudnia 2013 http://erdogansdollars.blogspot.se/

środa, 19 lutego 2014

Dusząca zasłona dymna



Przez kilka tygodniu rząd był w defensywie w związku z afera korupcyjną, więc niewątpliwy mistrz politycznego marketingu RTE przygotował nam nowy koszmar. Chodzi o Internet. Jest to tak naprawdę bomba hukowa, bo zaakceptowana dzisiaj przez prezydenta ustawa wprowadza poważne ograniczenia w swobodzie korzystania z sieci oraz właściwie pozbawia użytkowników jakiejkolwiek prywatności. Ale te oskarżenia to znów ataki takich złośliwców jak ja, bo przecież chodzi o Rodzine i młode pokolenie, które wyrasta z technologią, ale musi być strzeżone przed jej zgubnymi skutkami. 

Sytuacja i bez nowego prawa była już beznadziejna z prawie 40 tysiącami stron zablokowanych nakazem sądu. Do tego jeszcze należy dodać strony blokowane wedle własnego klucza przez uniwersytety i szkoły. Za moich czasów na studiach w Anatolii wiele stron dostępnych w kawiarenkach internetowych nie działało na terenie kampusu. I nie chodzi o oczywiste pornole, a o strony dotyczące konfliktu w regionie. 

Teraz będzie jeszcze lepiej – lepiej dla rządu oczywiście. Czyli co? Strona zgłoszona do zamknięcia będzie zamykana w trybie 24-ro godzinnym, a nawet w ciągu 4 godzin. Nie będzie wymagane orzeczenie sądu, bo wystarczy decyzja TIB (Ministerstwo Telekomunikacji i Komunikacji). Możliwa dotychczas prosta zmiana DNS nie będzie już możliwa. Na dodatek dostawcy Internetu są zobowiązani przechowywać dane o aktywności użytkowników przez okres 2 lat. Nie będzie już potrzebna zgoda sądu na wgląd w te dane, bo będą one dostępne na życzenie. Co więcej, jeżeli delikwent będzie chciał wejść na stronę z czarnej listy – nawet będąc nieświadomym – będzie to również zarejestrowane. 

Z nowym prawem w ciągu 4h znikną z Internetu pewnie takie rewelacje jak telefon RTE do szefa jednej z największych stacji telewizyjnych Haberturk 4 czerwca kiedy to premier osobiście zaangażował się w ustalanie treści paska informacyjnego. Trzeba też uznać w tym przypadku oddanie premiera sprawie, bo przebywał wówczas służbowo w Afryce Północnej. Po tym jak ta rozmowa wyciekła do Internetu wiele innych, m.in. z udziałem syna premiera, Bilala (nota bene tego, który miał aresztowany, ale tatuś wymienił prokuratorów z dnia na dzień i do aresztowania nie doszło) wyszły na jaw pokazując kolejny wymiar korupcji i sięgających wszędzie macek premiera i jego kliki. 

A jak już jesteśmy w temacie wymiany prokuratorów, to spieszę z donosem, że to było preludium do większej operacji. HSYK (Wysoka rada sędziów i prokuratorów) też doczekała się pakietu reform. Przedwczoraj parlament zatwierdził pakiet reform wprowadzający ministra i wiceministra sprawiedliwości w skład Rady. Co więcej, minister będzie miał prawo wpływać na organizację Rady włącznie ze zmianami personalnymi. W momencie podpisania ustawy przez prezydenta i opublikowania w Oficjalnej Gazecie Republiki Tureckiej[1] WSZYSCY w Radzie i pracujący dla niej będą odwołani i w ciągu 10 dni minister powoła nowy skład. Odwołani członkowie Rady nie będą mieli możliwości odwołania się o decyzji. Innymi słowy Rada zostanie podporządkowana władzy wykonawczej czyli upolityczniona. Niezawisłość sądów, i tak już wątpliwa, będzie tylko bajką. Po zmianach 22-u osobowa Rada będzie potrzebowała głosów tylko 12 członków, w tym ministra i wiceministra sprawiedliwości, którzy będą teraz równoprawnymi członkami. Czyli de facto wystarczy 10 osób. 

Jest to krok wstecz po tym jak w 2010 wprowadzono wybory wśród 12 tysięcy sędziów i prokuratorów w wyniku których obsadzane były stanowiska w Radzie. 

Nie ma co się smucić ograniczaniem niezawisłości sądów tudzież agresywną cenzurą. Wiedzieć będziemy mniej, więc okazji do frustracji będzie mniej i zadowolenie społeczne wzrośnie. Lub przynajmniej emigracja. Zostaną Ci, co w premiera wierzą i w ten sposób RTE osiągnie obiecywaną zaawansowaną demokrację. Alleluja!




[1] Odpowiednik Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej

poniedziałek, 3 lutego 2014

Ali Ismail Korkmaz



Kolejny odcinek sądowej farsy w wersji anatolijskiej. Dzisiaj odbyła się pierwsza rozprawa oskarżonych o pobicie i zamordowanie Ali Ismaila Korkmaza. Ali Ismail został brutalnie pobity w nocy z 2 na 3 czerwca 2013 podczas antyrządowych protestów. Po 40 dniach na oddziale intensywnej terapii zmarł. Od początku policja próbowała manipulować materiałem dowodowym, który nawet na kilka tygodni „zniknął”. Dzięki uporowi rodziny, adwokatów i uwadze tysięcy ludzi udało się doprowadzić do identyfikacji i zatrzymania podejrzanych. 

Oficjalnie ze względów bezpieczeństwa, a tak naprawdę żeby utrudnić dojazd zainteresowanym sprawę przeniesiono z właściwego dla niej sądu w Eskisehir do Kayseri. Tam też dzisiaj odbyła się pierwsza rozprawa. Przeniesienie jednak nie wystarczyło. Kilka ulic dookoła sądu zostało zamkniętych dla ruchu na czas trwania rozprawy, czyli do 5 lutego. Okolicy „strzeże” 2 tysiące policjantów, helikopter i armatki wodne. Na głównych drogach dojazdowych do Kayseri ustawiono policyjne check-pointy, na których sprawdzana jest tożsamość osób jadących w stronę Kayserii. W ten sposób zatrzymano autobusy z ludźmi, którzy chcieli uczestniczyć w rozprawie. Również przy wjeździe do miasta ustawione są posterunki policji, gdzie legitymowani są wjeżdżający do miasta. Innymi słowy w Kayseri wprowadzono stan wyjątkowy. 

W sądzie pojawiło się z 200 prawników, parlamentarzystów i przedstawicieli partii opozycyjnych. Nie zezwolono na udział natomiast rodzinom pozostałych chłopaków zamordowanych latem przez policję. 

Przebywających w areszcie Mevlüt Saldoğan, İsmail Koyuncu, Ramazan Koyuncu, Muhammet Vatansever oraz Ebubekir Harlar oskarżono o morderstwo z premedytacją i prokurator domaga się kary dożywocia, natomiast odpowiadających z wolnej stopy policjantów: Şaban Gökpınar, Hüseyin Engin i Yalçın Akbulut oskarżono o współudział w morderstwie i grozi im od 10 do 15 lat pozbawienia wolności. 

Część oskarżonych zapiera się, że na oczy w życiu nie widzieli Ali Ismaila. Jeden z policjantów przyznał, że go lekko kopnął żeby zmotywować chłopaka do podniesienia się z ziemi. Inny zaś słyszał jakieś przekleństwa ze strony Alego, ale miał go w ogóle nie tknąć. 

W czasie zeznań oskarżonych matka Alego trzymałą cały czas jego zdjęcie. Rozprawę przerwano, gdyż jeden z obecnych członków rodziny oskarżonych rzekomo miał przy sobie broń. Policja po przeszukaniu stwierdziła, że będący w aktywnej służbie policjant nie miał przy sobie broni. Co innego twierdzą prawnicy, którzy zaalarmowali ochronę na widok broni. 

W czasie rozprawy doszło też do kilku emocjonalnych komentarzy ze strony rodziny zamordowanego Alego. Jego matka zaskoczyła wszystkich gdy na komentarz „psy przyszły” obruszyła się i powiedziała, że nie należy tak ubliżać zwierzętom. 

Niestety mało kto ma nadzieję, że dojdzie do skazania oskarżonych. 





Tutaj „odnalezione” nagranie z pobicia Alego: http://webtv.radikal.com.tr/turkiye/4806/ali-ismaili-boyle-oldurmusler.aspx

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Wszyscy jesteśmy Ormianami

Znowu wpis o rocznicy i znowu krwawej. 19 stycznia 2007 zamordowany został ormiański dziennikarz i aktywista Hrant Dink. Nie był to ani wypadek ani przypadek. Była to egzekucja „zdrajcy narodu” wykonana przez strzał w plecy na ulicy przy siedzibie redakcji Agosu – jego dwujęzycznej gazety. Dink przez lata otrzymywał groźby, był też trzykrotnie sądzony za obrazę „tureckości” i raz skazany na poł roku za obrazę tejże właśnie. 

Dink miał bowiem czelność mówić o rzezi Ormian w 1915 nie jako o rzezi właśnie, jak wolą Turcy, ale jak o ludobójstwie. A tego publicznie powiedzieć nie wolno. Niepublicznie też raczej nie. A za odwagę mówienia idzie się do więzienia jako zdrajca. Celem Dinka było nie tyle wkurzanie Turków, co nawiązanie dialogu i próba rozliczenia się z przeszłością. Jego pismo, Agos, pierwsze dwujęzyczne (wcześniej istniały pisma tylko po ormiańsku) pismo adresowane było/jest zarówno do mniejszości ormiańskiej w Turcji, do diaspory i mieszkańców Armenii, ale także do Turków. 

Dinkowi wielokrotnie grożono. Policja w Trabzonie, skąd pochodzi zabójca, wiedziała o planowanym zamachu. Nie zrobiono jednak nic żeby powstrzymać zamachowca. Policja miała wiedzieć o zamachu, ponieważ jeden z oskarżonych o przygotowanie zabójstwa miał być policyjnym informatorem – oficjalnie tego nie potwierdzono o ile mi wiadomo. 

Już następnego dnia po zamachu, 17-sto letni Ogün Samast był w areszcie, gdzie aresztujący go policjanci pozowali z nim do zdjęcia na tle tureckiej flagi. Żeby nie było złudzeń: Samast został ujęty jako bohater, nie zamachowiec. Bohater, bo przecież Hrant był zdrajcą. 

W czasie przesłuchania Samast od razu przyznał się do zabójstwa. Zeznał też, że działał sam. W związku z takim oświadczeniem, zatrzymanych w tej sprawie innych podejrzanych o współudział Yasina Hayala i Erhana Tuncela zwolniono. 

Rodzina Dinka domagała się śledztwa i dotarcia do osób, które pomogły Samastowi. Ich zdaniem chłopak nie mógł sam tego zorganizować. 17-sto letni Samast, który nie skończył nawet szkoły w zaskakująco łatwy sposób odnalazł siedzibę gazety po tym, gdy podając się za studenta z Ankary Dink odmówił spotkania z nim. Wujek zabójcy też wyraził wątpliwości co do jego samodzielności. Początkowo sąd uznał, że Samast działał sam i skazał go na 22 lata pozbawienia wolności. 

Dopiero w maju 2013 roku prawnikom rodziny Hranta udało się doprowadzić do skazania Yasina Hayala na dożywocie za zorganizowanie zamachu. Dostał też dodatkowy rok za groźby pod adresem noblisty Orhana Pamuka. To zresztą nie jedyne jego kryminalne osiągniecia: brał też udział w zamachu bombowym na McDonald’sa w Trabzonie oraz na misjonarza. 

Ersin Yolcu i Ahmet İskender zostali skazani na 12 lat za współudział. Erhan Tuncel z kolei został wówczas zwolniony, ale ponownie zatrzymany w październiku oraz styczniu br. 

Po tylu latach udało się wreszcie ukarać ludzi bezpośrednio związanych z zamachem. Pozostaje jednak wiele pytań i wątpliwości. Nadal bowiem nie pociągnięto do odpowiedzialności komendanta policji w Trabzonie, który mógł, jeśliby chciał, zapobiec zamachowi. Wręcz przeciwnie, doczekał się szybkiego awansu. 

Fuat Turgut, adwokat Hayala był z kolei zamieszany w spisek znany pod kryptonimem „Ergenekon”, miał też powiązania z ultra-nacjonalistyczną Wielką Partią Jedności. Wydaje się więc ewidentne, że ta sprawa ma jeszcze drugie dno i prawdziwi mocodawcy nie zostali jeszcze odkryci. I pewnie nigdy nie będą przy obecnym stanie rządów prawa w Turcji. 

Wczoraj popołudniu ulicami Stambułu przeszły dziesiątki tysięcy ludzi chcących upamiętnić Hranta i domagających się sprawiedliwości. Skandowano m.in. „Wszyscy jesteśmy Hrantem, wszyscy jesteśmy Ormianami”. Morderstwo Hranta nie jest jednak wyjątkiem i nie tylko o sprawiedliwość dla niego wczoraj wołano. W rocznicę rozpoczęcia ludobójstwa Ormian 24 kwietnia 2011 od kuli kolegi zginął poborowy ormiańskiego pochodzenia Sevag Balıkçı. I tak jak sąd nie brał pod uwagę nacjonalistycznych motywacji Samasta, tak w przypadku zabójstwa Sevaga sąd uznał, że to był wypadek. Dziwny to wypadek, gdy w taki dzień ginie Ormianin. Nie powinno to jednak dziwić w kraju, gdzie premierowi zdarzyło się powiedzieć „za przeproszeniem Ormianin”. Tak, bycie Ormianinem w Turcji to bycie czymś gorszym, bo nawet nie kimś gorszym. 

Żeby nikt nie zapomniał gdzie jest miejsce Ormian w Turcji strona Agosu została wczoraj shakowana. Pojawił się portret Ataturka ze sztandarowym cytatem "Jakże jestem szczęśliwy będąc Turkiem". Zacytowano też słowa Hranta, za które został skazany i dpisano: "Nie zapomnieliśmy tych słów (chodzi o cytat Hranta) i nie pozwolimy ich zapomnieć! Nawet gdy na świecie zostanie jeden Turek, będziemy na waszym tropie. Nie zapominajcie o tym! To sprawa Ojczyzny!"

To nie koniec rocznicowych niespodzianek. Wczoraj policjanci stojący tuż przy siedzibie Agosu, gdzie znajduje się tablica upamiętniająca Hranta Dinka, mieli na głowach białe czapki. Przy temperaturze 18 stopni. Białą czapkę nosił morderca Dinka…

Galeria zdjęć z wczorajszego marszu: 
http://www.radikal.com.tr/fotogaleri/turkiye/7_yil_oldu_hala_adalet_bekliyoruz_hrant_dink-1171537-2

czwartek, 16 stycznia 2014

Łapówkowa zawierucha

Od połowy grudnia nad Bosforem wrze. Dokonało się więcej zmian niż w czasie ulicznych protestów w czerwcu. Niestety okazało się też, że premier ulepiony jest z wyjątkowo trwałego ścierwa i nie porzuca władzy tak łatwo jakby można mieć nadzieję. 

Pierwsza fala aresztowań mnie ominęła, bo byłam akurat w Polsce. Oglądając w polskiej telewizji synów najważniejszych ministrów i zauszników RTE skutych i odprowadzanych w asyście policji miałam wrażenie, że to jakaś szopka noworoczna. Tymczasem dziś zrealizowano trzecią już falę aresztowań. W międzyczasie premier wymienił 10 członków rządu i 350 wysokich rangą funkcjonariuszy policji. 

Wśród zatrzymanych i aresztowanych są zarówno politycy i ich rodziny oraz wielkie szychy biznesu – głownie sektora budowlanego, którzy na szalonych projektach i wyłudzonych pozwoleniach na budowy zarabiali bajońskie pieniądze.

Największym szokiem było zatrzymanie 17 grudnia Abdullah Oğuz Bayraktara (syn ministra środowiska i urbanizacji), Barış Gülera (syn ministra spraw wewnętrznych) oraz Salih Kağan Çağlayana (syn ministra ds. gospodarki). Wymieniać tu ponad 120 nazwisk nie ma sensu, bo tyle osób zostało dotychczas zatrzymanych w związku z aferą korupcyjną. Około 30 przebywa nadal w areszcie oczekując na rozprawę. Na liście osób do zatrzymania pojawiło się też nazwisko syna premiera, Bilala, który zrobił fantastyczną karierę w sektorze transportu morskiego. Niestety wymienieni komendanci policji odmówili wykonania zatrzymań na polecenie prokuratora. 

Lista zarzutów jest oniemiająca: spekulacje złotem, handel pozwoleniami na budowy, fałszowanie dokumentów, defraudacja, przyjmowanie łapówek, wywieranie nacisku na polityke ministerstw przez synów polityków, nielegalne transfery pieniędzy. 

W trakcie przeszukań policja skonfiskowała 17,5 mln TL (prawie 6mln Euro). Są to pieniądze znalezione w gotówce w mieszkaniach zatrzymanych. Rekord pobił CEO Halkbanku, który m.in. w pudełkach po butach trzymał 14 mln lir. 

Według policji aresztowani są wynikiem prowadzonych od 2012 trzech odrębnych śledztw. Według premiera to zagraniczny spisek F.Gulena i jego zwolenników. Pocieszające jest to, ze policja potraktowała łapówkarzy na równi z innymi obywatelami, bo aresztowania odbyły się w kilku miastach w tym samym czasie we wczesnych godzinach porannych, czyt. ludzi wywleczono z łóżek. 

O dziwo premier wyszedł z tego obronną ręką pozbywając się niewygodnych ludzi i grając kartą ofiary. 

Natomiast policjant, który do przeszukiwanego mieszkania jednego z synów ministrów zamówił jedzenie, bo był głodny został przeniesiony. Kobieta, która z pudełkiem po butach przyszła na demonstrację została zatrzymana, bo okazuje się, że pudełko po butach jest teraz symbolem politycznym :D 

Więc normalne nadbosforskie szaleństwo trwa i nie ma co się łudzić, że to jakaś nowa era i że państwo prawa zacznie działać w Turcji. Po prostu komuś zależało na tym by potrząsnąć premierem i wyłudzić od niego więcej obietnic, wpływu na władzę lub nikt-nie-wie-o-co-poszło. Bo pewne jest jedno – gdyby nie czyjaś (F.Gulena) wola całej tej afery by nie było. Nie jest bowiem tak, że to wszystko zaczęło się nagle. 

W międzyczasie wyciekły też jakieś seks-nagrania brata premiera – to miało rzekomo przesądzić o zamknięciu w Turcji Vimeo.